Antyramy...
31 października 1517 roku Marcin
Luter przybił do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze swoich
dziewięćdziesiąt pięć tez dotyczących sprawy odpustów, wzywając
tym samym do dysputy nad nimi. Niewątpliwie Luter zalicza się
do jednych z największych rewolucjonistów religii chrześcijańskiej.
Ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż afisz przytwierdzony
przez niego do drzwi kościoła Schlosskirche były tak naprawdę
pierwotną formą plakatu, pierwszym stopniem do rozwoju owego
wielkoformatowego czarno - białego lub kolorowego wydruków stanowiącego
podstawę współczesnej reklamy. Afisz w swojej czysto informacyjnej
postaci przetrwał do dnia dzisiejszego i funkcjonuje wymiennie
z plakatem. Afisz różni się tym od plakatu, że jego głównym
celem jest przekazywanie treści, informowanie o nadchodzących
wydarzeniach na przykład sportowych bądź przypominanie o zbliżających
się wyborach parlamentarnych lub samorządowych. Plakat, oprócz
funkcji informacyjnej podanej w układzie skomplikowanych kompozycji
literniczych, epatuje odbiorcę serią skojarzeń myślowych oraz
dąży do wywołania u niego różnego rodzaju odczuć, wrażeń artystyczno
- estetycznych za sprawą elementów wizualnych takich jak rysunek,
grafika czy zdjęcie, czego nie będziemy mogli doświadczyć czytając
afisz na jednym ze słupów ogłoszeniowych, gdyż ten ograniczony
jest wyłącznie do tekstu. Ewolucja afiszu do plakatu rozpoczęła
się wraz z rozwojem handlu, którego burzliwy rozkwit nastąpił
pod koniec XIX wieku. Nowoczesne metody produkcji powodujące
spadek cen towarów, wzrost sprzedaży oraz nadmiar produktów
na pułkach sklepowych spowodowały bardzo szybki rozwój reklamy.
Dziś jej dziedziny obejmują przede wszystkim sferę Internetu,
telewizji, gazet. W latach osiemdziesiątych XIX środki promocji
towaru były bardzo ograniczone i to spowodowało zapoczątkowanie
ery plakatu. Plakaty w tamtym czasie tworzyli głównie artyści,
a to co działo się wówczas w malarstwie i innych dziedzinach
sztuki miało niewątpliwie duży wpływ na charakter owych dzieł
reklamowych. Artyści w swych pracach skupiali się na przedmiotach,
które wychodziły na pierwszy plan. Ich dzieła przedstawiały
obiekty umieszczone tak w takim punkcie przestrzeni obrazu,
aby sprawiały wrażenie odizolowanych od wszystkiego co je otacza,
dzięki temu skupiając na sobie uwagę widza. Bardzo duży wpływ
na rozwój plakatu miał Henri Matisse, który wprowadził do malarstwa
swobodę kolorystyczną nie będącą wiernym odzwierciedleniem rzeczywistych
tendencji kolorystycznych malowanego obiektu, przestrzeni stosując
przy tym płaskie plamy malarskie, co znalazło później kontynuację
w plakatach. Głównym miejscem rozwoju plakatu europejskiego
stał się Paryż, gdyż było to miasto rozrywki. Paryskie deptaki
były idealnym miejscem wystawienniczym dla plakatów, stąd etykieta
określająca plakat jako sztuka ulicy. Znakiem rozpoznawczym
owej "ulicznej" sztuki były kolorowe rysunki pięknych
kobiet demonstrujących, reklamujących różne przedmioty: papierosy,
wino, kosmetyki, naftę do lamp. Dokładnie tego rodzaju plakaty
tworzył jeden z najwybitniejszych plakacistów ówczesnych czasów
Czech mieszkający we Francji, Alfons Mucha. Mucha tworzył wszelkiego
rodzaju projekty graficzne - od plakatów artystyczno - reklamowych
począwszy, a skończywszy na wszelkiego rodzaju kalendarzach,
okładkach, pocztówkach a nawet kartach dań. Dla współczesnych
wystawa prac tego artysty może być powodem do zadumy, iż faktycznie
sztuka może mieć swoje miejsce w codziennej przestrzeni życiowej
tak jak za dawnych czasów... Współczesne plakaty rzadko są odzwierciedleniem
tendencji w obecnej sztuce, a raczej przybierają charakter wyłącznie
fotosowy sterylnie" oddzielony od widza antyramą. Oczywiście
antyramy
są potrzebne po to, by nadać schludnego wyglądu i chroniąc plakat
przed uszkodzeniem. Antyrama zdaje się czasami nadrabiać braki
i niedoróbki graficzne pracy, uszlachetniając ją. Ale czy o
to właśnie tak naprawdę chodzi? Wiele dałabym za krótki spacer
uliczkami Paryża w otoczeniu powiewających na wietrze plakatów
mojego ulubionego plakacisty, Alfonsa Muchy. Tak... to dopiero
byłaby prawdziwa uczta dla oczu.